niedziela, 5 Kwiecień 2009
Samotność mi doskwiera- mimo wszystko…
Najgorsze są weekendy, na które każdy normalny człowiek czeka, wtedy ma czas dla swojej rodziny, przyjaciół, na rozrywki, zakupy, spotkania. Moim problemem jest właśnie nadmiar czasu- dla SIEBIE. Wolne dni zazwyczaj przesypiam, żeby nie ogarniała mnie ta przybijająca aura zbyt długo. Wpadam w niemoc i utwierdzam się w przekonaniu jak bardzo jestem samotna, mimo wszystko…
Stałam się strasznie płaczliwa, łzy mi płyną nawet przez sen, staram się budować wokół siebie skorupę ochronną i nie przejmować się pewnymi sprawami a tak naprawdę wszystko chłonę jak gąbka. Ostatnio jadąc pociągiem czytałam jakąś głupią gazetę, żeby zabić równie głupie myśli i natknęłam się na cytat, który dzięki dobroci serca szczególnie bliskiej mi osoby umieszczony został w nagłówku tego bloga, oczywiście totalnie się rozkleiłam. Postanowiłam że będzie mi tutaj towarzyszył.
W ostatnim czasie miałam … wątpliwą przyjemność parokrotnie odwiedzać Centrum Onkologii. Miałam tam kilka ćwiczeń i niestety odwiedziny u kuzynki która już (mam nadzieję) świętuje z moją Mamą tam na górze. Wczoraj, gdy się dowiedziałam ogarnął mnie żal… tak chciałam żeby przekazała mamie ode mnie parę słów i śmiałam się sama do siebie z własnej głupoty…
6 Kwiecień 2009 o godz. 16:47
Bądź. Mimo, że jest ciężko, znoś to. Mimo, że boli; nikt nie obiecywał, że będzie łatwo, nikt nie mówił, że po śmierci bliskiej osoby świat od razu będzie kolorowy. Przejdziesz przez to z podniesioną głową, ja to wiem, znam Cię. W końcu będzie lepiej, znowu wyjdzie słońce, ktoś do Ciebie zadzwoni, nie dlatego, bo musi, ale z czystej ciekawości, co słychać. W końcu pewnego dnia obudzisz się z uśmiechem. Bo uświadomisz sobie, że już nie boli. Ani Ciebie nie boli, ani ją.
“Odkąd Cię poznałam, moja samotność zaczyna się dwa kroki od Ciebie”
I masz przyjaciół, kochana. Którzy o Tobie pamiętają bezinteresownie.